Duch Aloha – czym jest? Tego nie wiedziałam ani przed masażem u Piotra, ani po nim. A niewiedza ta okazała się być potężnym kluczem ku Mnie samej.

 

„Aloha” – witał się ze mną Piotr, kiedy dzwoniłam ustalać termin naszego spotkania. Uśmiechałam się  na sam dźwięk tego słowa. Bo chociaż z pozoru tak niewiele ze sobą niosło – ja czułam, że niosło ogrom. Nie umiałabym go ogarnąć i wyrazić słowami – ale ten brak umiejętności ogarnięcia był mi najlepszą podpowiedzią: to jest chyba coś niezwykle głębokiego, skoro wymyka się mojej, dziennikarza o bardzo analitycznym umyśle, percepcji.

Zanurzona w doświadczeniu

O masażu wiedziałam tyle samo, co o wspomnianym Duchu Aloha – czyli jedno wielkie nic. I to nic było początkiem wszystkiego. Bo gdybym się chociaż uprzednio podkarmiła jednym krótkim opisem czy cudzym doświadczeniem, zamknęłabym się na najlepsze:  na moje własne i autentyczne doświadczenie tego, czym ten masaż jest.

I teraz to najlepsze następuje: Lomi Lomi jest w moim odczuciu odpowiedzią na wołanie naszej Duszy. I czymkolwiek by to wołanie nie było – doświadczenie masażu pozwoli tej potrzebie wybrzmieć. „Doświadczenie” – używam tego słowa bardzo świadomie. Bo tylko o tym mogę i chcę mówić. Teoria i definicja Lomi Lomi są dla mnie nieodkrytym tematem. I czuję, że to stan niewiedzy pozwolił mi się tak głęboko otworzyć na to, co tym masażem odbierałam. Gdzie nie istniał żaden filtr, przez który przepuściłabym to, czego doświadczałam.

Spokój i jego bezkres

Czy spokój ma swój kres? Czy ma swoje granice? Doświadczenie Lomi Lomi pozwoliło mi poczuć, czym jest spokoju… bezkres. Zadziała się rzecz w moim odczuciu fenomenalna – będąc w pełni w tu i teraz, w przytomności chwili obecnej, doświadczałam w sobie nieporuszenia. Myśli przypływały, niektóre zostawały ze mną na dłużej – ale całą sobą czułam, że mnie to nie dotyka. Że poziom myśli jest poziomem, któremu się jedynie przyglądam, a nie któremu podlegam.

Zaufanie

„Kiedy masuję, zestrajam się z przepływem. I nie ma mnie, nie ma masowanej kobiety czy mężczyzny. Ciało jest dla mnie świętością, poza płcią” – te słowa Piotra dopowiedziały to, co czułam w trakcie masażu. Leżałam otulona jedynie zwiewnym pareo, którego położenie cały czas się zmieniało – w zależności od aktualnie masowanej części  ciała. A czułam w sobie taki komfort, poczucie bezpieczeństwa i zaufania, jakbym była szczelnie odgrodzona od wszelkich zagrażających mi bodźców świata zewnętrznego. Jakbym była otulona jakimś niewidzialnym płaszczem. Nie odbierałam Piotra i jego obecności w ogóle – jakby rzeczywiście był gdzieś poza. Odbierałam tylko siebie – dotykiem, który był dla niego kanałem przepływu energii.

 

Stan, którym jesteś

„Aloha jest dla Hawajczyków nastawieniem – to znacznie więcej niż słowo. To stan ciała, duszy i umysłu, który dostraja do najwyższej formy spełnienia i błogości” – usłyszałam od jednej z bliskich mi osób już po masażu. Gdyby podzieliła się ze mną tą „definicją” przed jego doświadczeniem – nie umiałabym jej w pełni przyjąć. Czy przyjęłam ją po spotkaniu z Lomi Lomi? Nie musiałam. Byłam tym stanem cała. I za to Piotrowi ogromnie dziękuję – za doświadczenie, którego jest wirtuozem.

Agata Katarzyna Kowalczyk

Wakea massage & bodywork

Piotr Górnicki + 48 509 281 513

Spotkajmy się na facebook

Masaż Lomi Lomi Warszawa

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now